Wednesday, 26 October 2011

Zakupy i brak czasu

Dzień wypłaty. Oczywiscie - zamiast isc na basen, dziecko wybralo leniwa wycieczke do Westfieldu po pracy z zamiarem nicniekupienia. Skonczylo sie na wydaniu prawie £100 i nie kupieniu nic specjalnego.

Bo ja mam tak, ze jak wchodze do sklepu i widze cos co mi sie podoba, to jakis taki szal mnie ogarnia. Nie wiem, czy to juz szopoholizm, czy zwykle przewrazliwienie i nadmiar emocji. W kazdym razie wydalam wiecej niz bym wydala normalnie na czapke, szalik i rekawiczki, jakis 5 komplet jaki kupilam w tym sezonie niewiadomo po co. Ale sliczne sa.




Do tego Primark. Kolejny moj problem. Jak jeszcze nie pracowalam, srednio bylo mnie na co stac, wiec zostal mi ten dreszcz na plecach, kiedy kupuje cos drozszego niz grosze. Primark jest wiec doskonalym miejscem dla mnie. Bo nie ma znaczenia ile wydam lacznie, wazne ze kazdy artykul jest tani. Tak wiec znowu wydalam duzo kasy. Na pierdoly.

Caly czas szukam dobrych perfum / wody toaletowej. W torbie kolekcja wyperfumowanych papierkow z Bootsa, Superdruga i innych. Poki co moimi faworytami sa Rihanna Reb'l Fleur, Beyonce Heat (obie wersje) i M&S True Red. I jeszcze jakies, ale oczywiscie glupek sie wypsikal i nie zapisal nazwy.
edit: Euphoria CK jak sadze

To tyle.

No comments:

Post a Comment